uszyłam wizytownik:)

Miło jest czasem zamiast przeszywania papieru użyć maszyny
do celu, w jakim została stworzona, czyli szycia materiału;)
Z tego, co pamiętam ostatnie takie próby miałam w odległych
czasach ogólniaka, kiedy to z pomocą p. Anne Burda
na maminej (hmm, ale fajnie brzmi:) maszynie popełniłam
kilka części swojej garderoby:o

Postanowiłam sprawić sobie mały drobiazg szyjąc
optymistyczny kolorowy wizytownik:) Tadamm!

DSC_1224

DSC_1222

DSC_1216

DSC_1212

Cóż, pierwsze koty za płoty - może szycie nie najwyższych lotów,
ale za to ile satysfakcji…

A jaka będzie Wasza ocena?
Z góry dziękuję za wszystkie komentarze (także te krytyczne;).

Pozdrawiam!

8 komentarzy:

  1. Świetny wizytownik! I cóż przypomniałaś mi, że ja też w odległych czasach ogólniaka korzystałam z p.Burdy i też coś wtedy więcej szyłam:)))Jaki ten świat mały:)hehe, mamy podobne wspomnienia:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Megapozytywny wizytownik! Fantastyczny! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super!!!! Oj Burda....pamiętam.

    OdpowiedzUsuń
  4. świetny!:) i na dodatek te kolory!:D :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzięki Dziewczyny:) jak to miło powspominać...;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pięknie wykonany, podoba nam się :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękne to maleństwo, jestem zauroczona :)
    Wcześniejsze karteczki równie cudne :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Właśnie szukałam inspiracji, aby uszyć wizytownik dla potrzeb własnych i trafiłam na Twój post - prześliczny :) Jestem pod wielkim wrażeniem. A kartki - mistrzostwo! :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i pozostawione słówko:)